Po trudach walki na planszy Analiza partii Turniej towarzyszący im Vitali Koziak turniej59 Po przysiędze Trofea J. Żemantowskiego gm Mateusz Bartel gm Jurij Zezulkin

Dlaczego kocham Radom?

Jacek Żemantowski
Prezes Polskiego Związku Szachowego (1988-2000 r.)

Moja rodzina przyjechała do Radomia z rosyjskiego wygnania w 1920 roku. Tu kończyli szkoły i śpiewali w chórze kościoła Mariackiego mój ojciec i jego brat, a prace graficzne cioci Wiesi, absolwentki gimnazjum im. Marii Konopnickiej do dzisiaj wiszą na ściana niejednego, radomskiego mieszkania. W ponurych latach okupacji ojciec przez wiele miesięcy torturowany w lochach radomskiego gestapo, tylko dzięki swej głębokiej wierze i sile charakteru  przeżył do roku wyzwolenia. Niestety, już niedługo mogłem się nim cieszyć. Zmarł w radomskim szpitalu i został pochowany w mieście, które uważał za rodzinne od kiedy los przywiódł go jako jedenastoletniego chłopca na ulicą Ogrodową.

Odwiedzałem Radom od 1945 roku. Chodziłem z babcią na spacery po Plantach, spowiadałem się w konfesjonale miejscowego kościoła, towarzyszyłem dziadkowi przy pracy w warsztatach kolejowych i jego małej stolarni na podwórku czynszowej kamienicy. To miasto, chociaż urodziłem się w innym uznawałem za najbliższe mojemu sercu. I tak jest do dzisiaj. Tu mam nie tylko groby najbliższych. Tu mam braci, ich dzieci studiujące na radomskich i warszawskich uczelniach, tu mam mnóstwo wspaniałych przyjaciół, dziennikarzy, sporowców, lekarzy, szachistów, nauczycieli. Bardzo pragnę, żeby Radom stał się poza tym, że jest kochany, także miastem bogatym i pięknym. Nie zawsze miał szczęście być takim, były lata kiedy działy się tutaj rzeczy złe a cały kraj współczuł Radomianom a jednocześnie zaciskał za nich kciuki aby wytrwali w walce o swoje, ludzkie prawa. Wierzę, że czasy których doczekaliśmy otwierają przed Radomiem i Radomianami nowy etap tworzenia życia optymistycznego, godnego, w którym swoje miejsce znajdą także szachiści – sportowcy niosący intelektualny pierwiastek rozwoju młodego pokolenia.